Wielkanocna pamięć o restrykcjach wobec Kościoła. Wyrok w Brukseli pokazuje, że skutki trwają

Wyrok sądu w Brukseli w sprawie Pfizer przeciwko Polsce to kolejny, bardzo kosztowny rachunek wystawiony za pandemiczny chaos z lat rządów PiS. Sąd pierwszej instancji nakazał Polsce zapłatę ogromnej kwoty za nieodebrane szczepionki przeciw COVID-19, a jednocześnie orzekł obowiązek odbioru około 64 milionów dawek. To rozstrzygnięcie jest jeszcze nieprawomocne, ale już dziś bardzo wyraźnie pokazuje skalę całego problemu. Państwo polskie zostało bowiem wciągnięte w skutki decyzji podejmowanych w atmosferze pośpiechu, bez należytej rozwagi i bez późniejszego, rzeczywistego rozliczenia tego, co w czasie pandemii robiono zarówno z pieniędzmi publicznymi, jak i z prawami obywateli.

Właśnie w tym miejscu dochodzimy do sprawy najważniejszej. Brak rozliczenia pandemicznych nadużyć osłabił pozycję Polski również w tym sporze. Gdyby państwo polskie wcześniej uczciwie rozliczyło własne decyzje, zaniedbania oraz niegospodarność, miałoby dziś znacznie mocniejszą podstawę polityczną, dowodową i moralną, by domagać się pełnego wyjaśnienia, w jaki sposób negocjowano unijne kontrakty, na jakich danych oparto skalę zamówień i dlaczego zakontraktowano takie wolumeny, tak dalece oderwane od realnych potrzeb. Na końcu mogłyby paść pytania, czy te szczepionki w ogóle były skuteczne? Czy nie sprzedano nam po prostu towaru wadliwego? Marian Banaś od dawna wskazuje, iż setki zawiadomień opartych na raportach NIK przez lata nie doczekały się realnego biegu, a to właśnie brak rozliczeń stworzył atmosferę bezkarności.

Ponieważ trwa już Wielki Tydzień, trzeba wrócić także do tego, co dla milionów Polaków pozostaje bardzo bolesne: do sposobu, w jaki pod pretekstem pandemii potraktowano katolików i Kościół. Władza państwowa w dwóch kolejnych latach praktycznie uniemożliwiła normalne obchodzenie najważniejszych kościelnych świąt! W Wielkanoc 2020 roku w kościołach obowiązywał limit maksymalnie pięciu osób, i to wprost także na same święta. W Wielkanoc 2021 roku, od 27 marca, wprowadzono zasadę jednej osoby na 20 metrów kwadratowych w miejscach kultu religijnego. Były to ograniczenia wyjątkowo dotkliwe właśnie w czasie Triduum Paschalnego i świąt, a zarazem szeroko krytykowane jako wprowadzane rozporządzeniami, bez właściwej ustawowej podstawy. Rzecznik Praw Obywatelskich wskazywał wprost, że minister nie miał podstaw do ograniczania praktyk religijnych i określania liczby wiernych, bo wolność religii może być ograniczana wyłącznie ustawą. Z kolei abp Stanisław Gądecki pytał publicznie, czy takie działania nie pozostają w sprzeczności z Konstytucją i Konkordatem. Nikt nigdy za te działania nie odpowiedział!

Co więcej, te restrykcje były nie tylko nieproporcjonalne, ale również arbitralne. NIK ustaliła, że kluczowe organy państwa opierały ocenę przebiegu epidemii głównie na dodatnich wynikach testów, nie gromadzono danych o zachorowaniach w sensie klinicznym, nadzór nad rzetelnością danych był nieskuteczny, a minister zdrowia nie przedstawiał Radzie Ministrów konkretnych danych, które rzetelnie uzasadniałyby zakres wprowadzanych obostrzeń. Innymi słowy, ograniczano ludziom podstawowe wolności, w tym także wolność religijną, bez solidnego i przejrzystego zaplecza analitycznego.
Właśnie dlatego dziś został wysłany drugi list do prezydenta Karola Nawrockiego. Sens tego listu jest jasny: potrzebny jest publiczny gest przeprosin wobec Kościoła i wiernych za to, co wydarzyło się w Wielkanoc 2020 i 2021 roku, a także potrzebna jest inicjatywa legislacyjna, która raz na zawsze zabezpieczy wolność religijną przed arbitralnością państwa. Nie chodzi już tylko o pamięć o tamtych wydarzeniach, ale o elementarną powagę państwa i o przywrócenie standardów, których wtedy po prostu zabrakło.

Dlaczego listy kierowane są właśnie do Karola Nawrockiego? Odpowiedź padła już wcześniej i jest bardzo konkretna: prezydent ma inicjatywę ustawodawczą, a sam w kampanii deklarował, że jako człowiek wierzący będzie stał na straży wartości chrześcijańskich, wolności oraz autonomii Kościoła i związków wyznaniowych. W pierwszym liście chodziło więc nie tylko o samą sferę kultu religijnego, ale szerzej o naprawę państwa po latach pandemicznego chaosu, nadużyć i dyskryminacji ludzi wierzących. Marian Banaś przypomniał w nim również, że te same decyzje uderzały znacznie szerzej: w pacjentów pozbawianych normalnego dostępu do leczenia, w obywateli poddawanych nieproporcjonalnym zakazom i w całe życie społeczne.

Najwyższa Izba Kontroli opisała te nadużycia w szeregu raportów. W materiale „Zmarnowane szczepionki” negatywnie oceniła zakontraktowanie części szczepionek o szacunkowej wartości 8,4 mld zł i wskazała, że zutylizowano ponad 13,1 mln dawek o wartości prawie 1 mld zł. W „Rządowej maskaradzie z maseczkami” wykazała blisko 200 mln zł wydanych niegospodarnie, nierzetelnie i niecelowo na środki ochrony indywidualnej. W raporcie o szpitalach tymczasowych stwierdziła, że wiele z nich powstało bez planu, bez rzetelnej analizy i bez kalkulacji kosztów, a 14 zbędnych szpitali tzw. tymczasowych kosztowało ponad 600 mln zł. W materiale „Wiarygodność informacji w czasie epidemii COVID-19 pod znakiem zapytania” pokazała, że państwo nie dysponowało rzetelnymi danymi uzasadniającymi obostrzenia. A w informacji zbiorczej „Epidemia COVID-19 – czas chaosu i nietrafionych decyzji” zebrała te ustalenia w jedną całość, pokazując skalę systemowego problemu.

Ta sprawa więc się nie kończy. Zarówno w aspekcie naruszenia praw katolików i wolności religijnej, jak i w aspekcie niegospodarności, marnotrawstwa oraz innych pandemicznych nadużyć, Marian Banaś zapowiada dalsze, konsekwentne działania. Bo państwo, które nie rozlicza własnych błędów, prędzej czy później płaci finansowo, prawnie i moralnie.

Poniżej publikujemy pełną treść drugiego listu:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *