System Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych w modelu ukształtowanym wokół środowiska Grzegorza Biereckiego był czymś więcej niż alternatywną formą detalicznej instytucji finansowej. Funkcjonalnie stanowił parabankowy system akumulacji kapitału, działający poza pełnym reżimem bankowym, a jednocześnie realizujący większość funkcji, które z perspektywy klienta są tożsame z bankowością: gromadzenie środków, obrót nimi, udzielanie finansowania, budowanie długoterminowej relacji zaufania. Kluczowe znaczenie miało to, że ekspansji finansowej od początku towarzyszyła ekspansja pozafinansowa: budowa zaplecza medialnego, lobbingowego i politycznego, którego celem nie było promowanie produktu, lecz trwałe zabezpieczenie modelu instytucjonalnego przed pełnym włączeniem w standardowy reżim nadzorczy.
Ta osłona miała charakter systemowy. Media powiązane ideowo lub finansowo z tym środowiskiem wytwarzały narrację, w której SKOK-i przedstawiano jako projekt narodowy, wspólnotowy, antyestablishmentowy, a regulację państwową jako ingerencję motywowaną interesami konkurencyjnego sektora bankowego. Lobbing nie ograniczał się do działań legislacyjnych, lecz obejmował długofalowe kształtowanie klimatu debaty publicznej oraz relacji z decydentami. W rezultacie państwo przez lata dysponowało formalnymi kompetencjami, lecz nie posiadało politycznej zdolności ich użycia. Dopiero materializacja strat ujawniła realny koszt tej asymetrii, przeniesiony na obywateli i finanse publiczne.
Ten model nie jest historyczną osobliwością. Jego rdzeń polega na tym, że instytucja finansowa działająca poza klasycznym systemem bankowym, ale operująca masowym kapitałem obywateli, musi zrekompensować brak bankowego parasola regulacyjnego innymi formami ochrony. Skoro nie posiada buforów kapitałowych, gwarancji depozytowych i nadzoru ostrożnościowego, potrzebuje zabezpieczenia polityczno-narracyjnego. Osłona medialna i lobbingowa nie są dodatkiem marketingowym, lecz substytutem stabilności instytucjonalnej, który ma opóźniać lub neutralizować presję regulacyjną oraz podważać legitymizację interwencji państwa.
Na tym poziomie pojawia się analogia do współczesnych podmiotów fintechowych i kryptowalutowych, w tym instytucji pieniądza elektronicznego. Niezależnie od różnic prawnych, ich wspólną cechą jest funkcjonowanie w strefie pośredniej między bankowością a rynkiem technologicznym. Oferują klientom funkcje bankopodobne, gromadzą znaczące środki detaliczne i operują na zaufaniu masowym, jednocześnie nie podlegając identycznym ograniczeniom politycznym i reputacyjnym jak banki. Ta strukturalna luka powoduje, że ryzyko systemowe narasta szybciej niż zdolność państwa do jego absorpcji, zwłaszcza gdy działalność ma charakter transgraniczny.
Przykładem jest konfiguracja wokół ZEN.com i Zondacrypto. Oba podmioty działają poza polskim reżimem prawnym, a jednocześnie gromadzą środki obywateli i budują strefę wpływu w sferze medialno-politycznej. Zondacrypto sponsorowało konferencję CPAC w Jasionce, finansowało TV Republika, a także wydarzenia w USA powiązane ze środowiskiem MAGA. ZEN.com pojawia się w przestrzeni publicznej jako partner samorządów, wykorzystując infrastrukturę publiczną (hala G2A) do budowania wizerunku „normalnego” i „bezpiecznego” podmiotu. Obecność reklamowa w mediach o wyraźnym profilu politycznym oznacza, że kapitał generowany w obszarze nowoczesnych finansów zostaje włączony w istniejącą infrastrukturę wpływu, wcześniej zasilaną przez środki spółek Skarbu Państwa.
Kluczową rolę w tym układzie odgrywa Andrzej Duda. Jego obecność w radzie nadzorczej Zen.com nie jest wyłącznie epizodem personalnym, lecz sygnałem legitymizacji – zarówno wobec klientów, jak i wobec otoczenia politycznego. W połączeniu z wetem Nawrockiego wobec ustawy regulującej rynek kryptowalut tworzy to konfigurację, w której państwo formalnie posiada kompetencje, lecz praktycznie traci zdolność ich użycia. Premier Tusk ostrzegał na tajnym posiedzeniu Sejmu, że w tle pojawiają się ślady rosyjskich wpływów i ryzyko prania pieniędzy, a mimo to regulacja została zablokowana.
Z punktu widzenia państwa problem polega na utracie symetrii między odpowiedzialnością a władzą. Państwo ponosi polityczne i społeczne konsekwencje kryzysów parabankowych, ale nie dysponuje porównywalnymi narzędziami prewencji. W przypadku struktur transgranicznych odpowiedzialność rozpływa się między jurysdykcjami, a ryzyko finansowe staje się ryzykiem ustrojowym. Każda kolejna instytucja funkcjonująca poza pełnym reżimem bankowym, a jednocześnie budująca własne zaplecze medialno-polityczne, powinna być analizowana nie przez pryzmat deklarowanych intencji, lecz przez pryzmat ryzyka systemowego, jakie niesie dla stabilności finansowej, zaufania obywateli i integralności procesów demokratycznych.
Wniosek nie jest wezwaniem do zakazu innowacji, lecz do uznania, że parabankowe gromadzenie kapitału masowego w połączeniu z ekspansją medialno-polityczną tworzy konfigurację ryzyka, którą państwo liberalne powinno traktować jako obszar szczególnej ostrożności. Doświadczenie SKOK dowodzi, że brak takiej ostrożności prowadzi do sytuacji, w której reakcja następuje dopiero po materializacji strat, a koszt naprawy spada na obywateli i instytucje publiczne. W warunkach współczesnej, zglobalizowanej finansjery technologicznej ten koszt może okazać się wielokrotnie wyższy, a zdolność państwa do jego ograniczenia – jeszcze mniejsza.
Marian Banaś
